____________________________________________Dowcipy________________________________
RSS
niedziela, 07 grudnia 2008
Lekcja dla menedżera


Johnny miał ochotę na seks z koleżanką pracy, wiedział jednak, że ona jest
związana z kimś innym... Johnny był coraz bardziej sfrustrowany, aż w końcu
pewnego dnia podszedł do niej i powiedział:
- Dam ci 100 dolarów, jeśli pozwolisz, żebym wziął cię od tyłu.
Ale dziewczyna powiedziała NIE. Johnny odpowiedział:
- Będę szybki, rzucę pieniądze na podłogę, ty się pochylisz, a ja skończę
zanim zdążysz je podnieść.
Ona pomyślała chwilę i w końcu stwierdziła, że musi skonsultować się ze
swoim chłopakiem.Zadzwoniła do niego i powiedziała mu o co chodzi. Jej
chłopak odpowiedział:

- Zażądaj od niego 200 dolarów. Podnieś je szybko, on nawet nie zdąży
ściągnąć spodni, a potem zadzwoń i powiedz jak było.
Dziewczyna się zgodziła. Pół godziny później jej chłopak ciągle czekał na
telefon. W końcu po 45 minutach sam do niej zadzwonił i spytał co się stało.
- Ten burak użył monet! - odpowiedziała jego dziewczyna.

Lekcja dla menedżera: Zanim przyjmiesz jakąkolwiek biznesową propozycję,
zastanów się nad wszystkimi jej konsekwencjami i aspektami. Inaczej ciągle
ktoś będzie brał ciebie od tyłu...

W parku na laweczce
Na ławce w parku siedzi smutny facet, w ręku trzyma butelkę. Siedzi i patrzy w tę butelkę. Siedzi tak godzinę. Nagle do jego ławki podchodzi dresiarz, rozwala się obok, zabiera facetowi flaszkę, wypija jednym łykiem zawartość i beka potężnie. Smutny dotąd mężczyzna zaczyna płakać.
- Stary, nie becz, żartowałem - mówi zakłopotany dresiarz.
- Chodź, tu obok jest monopolowy, kupię ci nową flaszkę.
- Nie o to chodzi - tłumaczy mężczyzna. - Nic mi się nie udaje. Zaspałem i spóźniłem się na bardzo ważne spotkanie. Moja firma nie podpisała kontraktu, więc szef mnie wywalił. Wychodząc z firmy zobaczyłem, że ukradli mi samochód, więc wziąłem taksówkę do domu. Kiedy taksówka odjechała, zorientowałem się, że zostawiłem w niej portfel ze wszystkimi dokumentami. A w domu - co? W domu moja żona zdradza mnie z innym facetem! Postanowiłem więc popełnić samobójstwo. Przygotowałem sobie truciznę... i nagle przychodzi dureń, który mi ją wypija!!!
Przez sen
Facetowi żona zaczęła mówić przez sen. Jakieś jęki i imię Rysiek... Bez dwóch zdań doprawiała mu rogi i facet szybko doszedł do takiego samego wniosku. Aby to sprawdzić, pewnego dnia udał, że wychodzi do pracy i schował się w szafie. Patrzy, a tu żona idzie pod prysznic, układa sobie włosy, maluje się, perfumuje i w samej koszulce nocnej wraca do łóżka. W tym momencie otwierają się drzwi i wchodzi Rysiek... Super przystojny, wysoki, śniada cera, czarne, bujne włosy - jednym słowem bóstwo. Facet w szafie myśli: "Muszę przyznać, że ten Rysiek to ma klasę!". Rysiek zdejmuje powoli koszulę i spodnie, a na nim stylowe ciuchy, najmodniejsze i najdroższe w tym sezonie. Facet w szafie myśli: "szlag, ale ten Rysiek, to jednak jest zajebisty!". Rysiek kończy się rozbierać od pasa w górę, a tu na brzuchu mięśnie krateczka-kaloryfer, wysportowany, a klatka jak u gladiatora. Facet w szafie myśli: "ten Rysiek, to ekstra gość!". Rysiek zdejmuje super-trendy bokserki, a tu penis cudowny - pierwsza klasa. Facet w szafie myśli: "O żesz ty, Rysiek jest rewelacyjny" W tym momencie żona zdejmuje koszulę nocną i pojawia się ciało z cellulitisem, obwisłe piersi, rozstępy... Facet w szafie myśli: "Ja pierdolę! Ale wstyd przed Ryśkiem".


 
Spowiedz
Żonaty facet przyszedł do spowiedzi. - Mam romans z pewną kobietą - mówi. - A coś bliżej? - zaciekawia się ksiądz. - No, spotykamy się, ale tylko ocieramy się o siebie. - Tarcie to jest to samo co włożenie, odmówisz 5 zdrowasiek i dasz na ofiarę 100 zł. Gość odmówił modlitwę i kieruje się do wyjścia, a ksiądz cały czas obserwuje go i wybiegając z konfesjonału krzyczy: - Widziałem! Nie wsadził pan 100 zł na ofiarę! - Ale potarłem stówką o puszkę. Sam ksiądz mówił, że tarcie to jest to samo co włożenie! Przychodzi facet do apteki i wręcza receptę. Zakłopotana aptekarka długo ogląda ją i wytęża wzrok ponieważ na recepcie napisane jest coś takiego: "CCNWCMKJ DMJSINS". W końcu rezygnuje i prosi o pomoc kolegę, Pana Czesia. Ten bez zastanowienia bierze lekarstwo z szafki i podaje facetowi, na co ze zdziwieniem patrzy aptekarka. Po załatwieniu wszystkich formalności i wyjściu faceta, pyta: - Panie Czesiu, skąd Pan wiedział co tu jest napisane? Na to Pan Czesiu: - A, to mój znajomy lekarz napisał "Cześć Czesiu, nie wiem co mu k..wa jest, daj mu jakiś syrop i niech spi....la". Zdzisiek, skąd masz takie czerwone kręgi przy oczach?! Opiłeś się? - Zaraz opiłeś... Zasnąłem tylko na kieliszkach...
czwartek, 04 grudnia 2008
Zdrada i rozwod
 Spotykają się trzy rozwódki: Amerykanka, Rosjanka (jeszcze z ZSRR) i
      Polka iwspominają swoje rozwody.
Amerykanka mówi:" Mój Johnny - jak mnie zdradził -niczego się nie spodziewał. Udawałam, że o niczym nie wiem, ale wynajęłam prywatnego detektywa. Detektyw zarobił mu mnóstwo zdjęć, ja te zdjęcia wzięłam na uroczystość jego urodzin i wręczyłam mu je jako prezent przed wszystkimi członkami klubu golfowego. Musiał w dowód przeprosin przepisać na mnie udziały w fabryce konserw, akcje z pól naftowych i naszą posiadłość w Nebrasce. Jak mnie drugi raz zdradził, to znów wynajęłam prywatnego detektywa, ten narobił zdjęć, ja te zdjęcia wzięłam i zaniosłam na zebranie zarządu jego spółki. To go wykopali z zarządu. Na przeprosiny musiał przepisać na mnie naszą posiadłość, kolekcje klejnotów rodzinnych, stadninę koni i resztę akcji. A jak mnie trzeci raz zdradził, to się rozwiodłam, bo to przecież wstyd z takim gołodupcem żyć.
Na to mówi Rosjanka:
Witia - jak mnie pierwszy raz zdradził, to wzięłam starą Soczkinę, ta go spiła, przesłuchała, o wszystkim mi powiedziała. No to poszłam do jego brygadzisty i poskarżyłam mu się. Wytknęli go palcami na zebraniu aktywu robotniczego, zmusili do samokrytyki i publicznego przyrzeczenia poprawy. Jak mnie drugi raz zdradził, to napisałam skargę na okręgowy zjazd partii - to go wyrzucili z partii. A jak mnie kolejny raz zdradził, to się musiałam rozwieść, bo towstyd z bezpartyjnym żyć.
Na to Polka:
Jak mnie mój Franek pierwszy raz zdradził, to ja go dwa razy. Jak mnie drugi raz zdradził, to ja go cztery razy. Ale jak mnie trzeci raz zdradził, to musiałam się rozwieść, bo przez tego palanta przecież kurwą bym została.....
 
Ojca logika
Wchodzi ojciec do domu, a syn przelewa jakieś płyny w kuchni.
- Co robisz synku? - pyta.
- Dorabiam spirytus z wódką, bo samego nie idzie pić.
- No coś ty synu! Ty młody jesteś, witamin potrzebujesz... z sokiem dorabiaj.....
środa, 03 grudnia 2008
Rozne
----- Statystyka

10% Kobiet uprawiało sex w pierwszej godzinie swojej pierwszej randki, 20% mężczyzn odbyło stosunek w jakimś zaskakującym miejscu, 36% Kobiet akceptuje nagość, 45% Kobiet preferuje ciemnych mężczyzn z niebieskimi oczami,               45% Kobiet ma doświadczenia z seksem analnym, 70% Kobiet preferuje poranny seks, 80% Mężczyzn nie uczestniczyło w relacjach homoseksualnych, 90% Kobiet lubi seks w lesie, 99% Kobiet nigdy nie kochało się w biurze

Wnioski !?

Statystycznie rzecz biorąc:
Łatwiej o stosunek analny wczesnym rankiem z nieznajomą kobietą w lesie niż o udany seks w biurze.
Czyli ...

Nie warto długo siedzieć w robocie bo i tak nic ciekawego się nie wydarzy!!!

15 rzeczy, które możesz robić w centrum handlowym, w czasie kiedy twoja  małżonka oddaje się zakupom.

1. Weź 24 pudełka z prezerwatywami i wrzucaj po jednym do koszyków innych ludzi.

2. W dziale elektronicznym ustaw budziki tak, by dzwoniły co pięć minut.

3. Zrób smugę z soku pomidorowego prowadzącą do toalet.

4. Podejdź do jednego z pracowników i powiedz mu oficjalnym tonem: "Kod 3 w dziale AGD". Zobacz jak zareaguje.

5. Podejdź do okienka ratalnego i poproś o raty na paczkę M&M-sów.

6. Przesuń znak "Uwaga. Mokra podłoga" na wykładzinę.

7. Rozbij namiot w dziale kempingowym i powiedz innym klientom, że ich wpuścisz pod warunkiem, że przyniosą poduszki.

8. Kiedy ktoś z obsługi spyta cię, czy może ci jakoś pomóc, załkaj "Czy nie możecie po prostu zostawić mnie w spokoju" i rozpłacz się.

9. Spójrz prosto w kamerę ochrony i potraktuj ją jak lustro dłubiąc sobie w nosie.

10. Oglądając broń w dziale myśliwskim, spytaj sprzedawcę czy wie, gdzie możesz kupić leki antydepresyjne.

11. Biegaj po sklepie z dziwną miną, nucąc motyw z "Mission Impossible".

12. W dziale samochodowym pozuj na Madonnę, używając lejków różnej wielkości.

13. Ukryj się za wiszącymi ubraniami. Kiedy klienci będą je przeglądać, wykrzykuj "WEŹ MNIE! WEŹ MNIE!".

14. Kiedy z głośników podawać będą jakiś komunikat, upadnij na ziemię, przybierz pozycję embrionalną, chwyć się za głowę i krzycz: "O nie, to znów te głosy!"

15. Wejdź do przymierzalni i krzyknij naprawdę głośno: "HEJ, papier toaletowy się skończył!"

Wylewanie dziecka z kąpielą.

Jak to jest z tym przysłowiowym powiedzonkiem o wylewaniu dziecka z kąpielą? Na nasze czasy to czysty nonsens, bo kto by chciał pozbywać się dziecka przy okazji kąpieli, skoro są na to bardzo liczne i skuteczne sposoby, o czym bez przerwy donosi prasa (worki plastikowe, beczki z kapusta itp. itd.).
A rzecz ma się tak. W zamierzchłych czasach, kiedy po zrzuceniu zimowych łachów, które noszono przez parę miesięcy ze względu zachowanie ciepła, wiosną brano kąpiel. W dużej kadzi drewnianej przygotowywano gorącą wodę i zaczynano się kąpać. Najpierw kąpał się pan domu, potem wszyscy mężczyźni i synowie, potem kobiety i dziewczęta. Na koniec kąpano dzieci. Oczywiście wszyscy w tej samej wodzie. Woda jednak na koniec tak mętna, że nie trudno było zgubić w mętach jakiegoś malucha, tym bardziej, że bywało ich dwanaście czy piętnaście sztuk w jednej rodzinie. Stąd to poważne, i sensowne na owe czasy ostrzeżenie, by nie wylewać dziecka z kąpielą...

20081117-QZE04063_roze.gifInteresujący jest też zwyczaj noszenia przez panny udające się do ślubu i powracające ze ślubu bukietu z wonnego kwiecia. Zwyczaj kultywowany niezmiennie od kilkuset lat. Otóż, choć panny kąpały się w maju, ale śluby brano nieco później i zdążyły już nabrać do tego czasu właściwego zapachu. Trzeba było temu jakoś zaradzić. Sprejów nie było, więc pomagały kwiaty. Miły obyczaj i w pełni uzasadniony..




Pijany chlop
Przychodzi pijany chłop do domu.    

Zamknął drzwi i na całe gardło z progu krzyczy:
- Przyszedłeeeeeemm!
Ostrym ruchem nogi, zrzuca lewego buta, ten ulatuje w koniec korytarza, potem, zrzuca prawego, który zostawiwszy na suficie ślad podeszwy, pada na podłogę. Silnie klnąc pod nosem, i czepiając się rękoma ścian, przechodzi do kuchni, gdzie wywraca stół, taborety i bije naczynia.
- Ja kuurrwa przyszedłemmmm!
Następnie, przechodzi do pokoju, zrzuca z półek wszystkie książki, wywraca telewizor, bije kryształową wazę. I znowu na całegardło:
- W domuu jestemmm!
Przechodzi do sypialni, zrywa z łóżka prześcieradło, zrzuca je na podłogę i depcze nogami.
- Przyszedłeeemm... W domuuu jeestemmm!
Nareszcie opadłszy z sił, pada plecami na łóżko i wzdycha:
- Jak zajebiście być kawalerem....

Zycie plciowe

Matka miała trzy córki i za każdym razem na ślubie prosiła każdą z nich, żeby napisały do niej o ich życiu płciowym

  w miesiącu miodowym ( była wścibska ) . 

Pierwsza z córek napisała list na drugi dzień po ślubie. W liście było tylko jedno słowo: "Nescafe". Zdziwiona matka w końcu znalazła reklamę w gazecie: "Nescafe - satysfakcja do ostatniej kropli..." Była szczęśliwa, że córka tak wspaniale trafiła. 

 

Druga z córek napisała list dopiero tydzień po ślubie. W liście było słowo: "Marlboro". Matka nauczona doświadczeniem poszukała reklamy w gazecie. Znalazła zdanie: "Marlboro - Extra Long, King Size" I znowu matka była szczęśliwa.

 

Trzecia córka dopiero po czterech tygodniach napisała list  do matki . W liście było: "British Airways". Matka przeglądała gazety nie mogąc się doczekać poznania prawdziwej treści listu, aż w końcu znalazła.

W reklamie było napisane: "British Airways - TRZY RAZY DZIENNIE, SIEDEM DNI W TYGODNIU, W OBIE STRONY".


Mrowka i konik polny
wersja tradycyjna
 Mrówka pracowała w pocie czoła całe upalne lato. Zbudowała solidny
 dom i zebrała zapasy na srogą zimę.
 - "Głupia mrówka" - myślał konik polny, który okres kanikuły spędził
  na tańcach i hulankach. Kiedy nadeszły chłody i deszcze, mrówka
 schowała się w domu i skosztowała zapasów. Konik polny umarł z głodu
 i zimna.


wersja współczesna
 Mrówka pracowała w pocie czoła całe upalne lato. Zbudowała solidny
  dom i zebrała zapasy na srogą zimę.
 - "Głupia mrówka" - myślał konik polny, który okres kanikuły spędził
 na tańcach i hulankach. Kiedy nadeszły chłody, mrówka schowała się w
 domu i skosztowała zapasów.
 Drżący z zimna i głodny jak wilk konik polny zwołał konferencję
 prasową, na której zadał pytanie:
 - Dlaczego na świecie są mrówki z własnym domem i pełną spiżarnią,
 podczas gdy inni muszą cierpieć głód i nie mają dachu nad głową?!!
 TVN, Polsat i Telewizja Polska pokazują zdjęcia sinego z zimna
 konika polnego i siedzącej przy kominku zadowolonej mr=C 3wki. Po
 programie Elżbiety Jaworowicz cała Polska jest wstrząśnięta tak
 drastycznymi nierównościami społecznymi.
  - Jak to możliwe - pyta Monika Olejnik patrząc prosto w oczy - że w
 środku Europy na początku trzeciego tysiąclecia jest jeszcze tyle
 niesprawiedliwości?!! Dlaczego konik polny musi tak cierpieć?!!
  Rzecznik prasowy OFKP (Ogólnopolskie Forum Koników Polnych)
 występuje w głównym wydaniu Wiadomości i oskarża mrówkę o
 nacjonalizm, szowinizm i konikofobię! Maciej Czereśniewski wraz z
 nowo powstałym zespołem śpiewa protest song "Nie łatwo być
 konikiem". Piosenka błyskawicznie zdobywa pierwsze miejsce na
 listach przebojów. Lider na krajowym rynku jednorazowych chusteczek
 notuje rekordowy wzrost sprzedaży. Koniki polne zapowiadają zlot
 gwiaździsty w Warszawie w pierwszym dniu kalendarzowej zimy. Frakcja
 młodych koników polnych przed domem mrówki organizuje pikietę pod
 hasłem "Każdy chce żyć". Te same koniki zakładają Samoobronę i
 LPR-Ligę Pasożytów Rzeczpospolitej. Stowarzyszenie Życie i
 Pracowitość publikuje na stronie internetowej memoriał o większej
 liczbie aktów przemocy w domach, w których mrówki mają klucze do
 spiżarni. Zaproszony do cyklicznej audycji "Co z tą polaną?"
 charyzmatyczny przywódca partii polnej pyta, czy nie warto sprawdzić
 w jaki sposób mrówka osiągnęła tak wysoki status w kraju, w którym
 jest tak dużo biedy; "Należy wprowadzić podatek, który wyrówna
 szanse wszystkich mrówek i koników" - postuluje.
 Prezydent wraz z żoną w specjalnym oświadczeniu zapewniają
 obywateli, że zrobią wszystko co w ich mocy, aby przywrócić wiarę w
 sprawiedliwość.
 Następnego dnia parlament w trybie przyśpieszonym uchwala ustawę,
 która nakazuje wszystkim mrówkom przekazać w formie podatku nadmiar
  zapasów do Centralnego Spichlerza.

 20 lat później...
 Konik polny zjada resztę zapasów mrówki. W telewizorze, który kupił
 za pieniądze ze sprzedaży jedzenia widać nowego przywódcę, który
 rozpromieniony mówi do wiwatujących tłumów, że bezpowrotnie mijają
 czasy wyzysku i teraz nareszcie zapanuje sprawiedliwość.

Podobało się? Chcesz więcej? To włącz telewizor...



Pogrzeb
Lekarski pogrzeb. Zmarł znany kardiolog i urządzono mu bardzo uroczysty pogrzeb. Podczas ceremonii za trumną było ustawione olbrzymie serce, całe pokryte kwiatami. Kiedy skończyły się modlitwy i przemówienia, serce otworzyło się i trumna wjechała do środka.  Następnie serce zamknęło się i tak ciało doktora pozostało w nim na zawsze... W tym momencie ktoś z obecnych wybuchnął głośnym smiechem. Wszystkie oczy zwróciły się na niego, więc powiedział:  - Bardzo przepraszam, ale wyobraziłem sobie swój własny pogrzeb...  Jestem ginekologiem. Proktolog zemdlał...


Mikolaj
Mikołaj

 

Jakieś dzwonki słychać z dala,

to Mikołaj zapierdala,

zapierdala aż się kurzy,

bo zapierdol ma dość duży,

mimo wielkiej dziś roboty,

z równowagą ma kłopoty

rozerwany ma swój worek

i rozpięty ma rozporek,

spodnie całe wymiętolił,

chyba z sanek się spierdolił

alkoholu czuć aromat,

najebany jak automat,

wysiadł z sanek głośno beknął

i wielkiego orła jebnął,

wyskoczyły mu dwa jaja -

jak tu wierzyć w Mikołaja.

Życzę ci byś w prezencie

dostał zajebiste rżnięcie.

By Mikołaj zamiast brody

miał dwa cycki, robił lody.

By miał długie blond warkocze

i gorące, mokre krocze.

Wesołych Świąt

i udanego Sylwestra

 





Tlok
Zapchany do niemożliwości autobus. Przystanek. Wsiada paniusia i zdegustowana stwierdza:
- Ależ wielki tłok!
a na to stojący tuż obok pan:
- To mój, to mój!

 


Picie alkoholu skraca zycie
Siedzi sobie dwóch żulików, siorbią wódeczkę i jeden czyta na głos gazetę:
 - Tu piszą, że picie alkoholu skraca życie o połowę... Ile masz lat
 Stefan?
 - 30.
 - No widzisz, jakbyś nie pił miałbyś teraz 60!

poniedziałek, 01 grudnia 2008
Sylwester
Sylwester
Ludzie! Kto to ku*wa wymyślił ?! 
Już od listopada ślubna wydala z siebie idiotyczne pomysły, żeby pójść na "jakiś bal". Jakbyśmy srali pieniędzmi... Albo żeby gdzieś wyjechać, gdzie gorąco. A niech se włączy farelkę pod fikusem, będzie miała tropiki w chałupie.
I tak przecież skończy się na balandze u Witka. Jasne, trzeba ładnie się ubrać, bo wszystkim się wydaje, że to jakiś uroczysty dzień. Czyli żona najpierw puści w trąbę pół budżetu domowego na jakąś kieckę, w której wygląda jak zwykle, czyli jak w worku po nawozach sztucznych. Ale cena taka, że za to można by żywić jeden powiat w Somalii przez kwartał. Ja się wbijam w garnitur, bo europejska cywilizacja wymyśliła, że mężczyzna wygląda dobrze, gdy wdzieje na siebie marynarę, co pije pod pachami. Pod szyją zawiążę sobie kolorowy postronek. I tak mam przewagę, bo prysnę na dziób jakąś wodę kolońską i jazda, a małżonka kładzie sobie tapety tyle, że palec w to wchodzi do pierwszego stawu, a daje rezultat mumii Tutenhamona zaraz przed konserwacją. I zajmuje ze trzy godziny. Łazienka, oczywiście, zajęta i wszyscy pozostali domownicy muszą szczać do zlewu. Wiadomo mamusia się szykuje na sylwestra. U Witka ten sam zestaw ludzki, ale czasem trafia się coś nowego, na czym można by oko zawiesić. Jak zwykle nic z tego nie wyjdzie, bo chociaż Wituś ma dużą chałupę, to ryzyko za duże. Zresztą każda kobitka jeszcze przed północą doprowadza się do stanu, w którym wygląda jak kupa. W tym dniu trzeba być radosnym jak młody pies, szczerzyć zęby w uśmiechu i ruszać w tany, nawet jeśli ni pyty nie mam o tym pojęcia. Zresztą nikt nie ma, za to wszyscy miotają się w konwulsjach i po krótkim czasie cuchną, jak gdyby nie myli się z tydzień. Baby w szczególności. Z facetami jest prostsza sprawa, bo już koło jedenastej są pijani w sztok i bełkoczą albo chcą ruchać wszystko, na co trafią. O północy trzeba obcałować wszystkie te oślinione i śmierdzące wódą mordy, obłudnie życząc wszystkiego najlepszego, choć jedyne, o czym wtedy myślę, to żeby ich szlag trafił czym prędzej. Potem sylwestrowa noc, banalna do bólu - rozmazane makijaże kobitek (najlepszy tusz nie wytrzyma, gdy właścicielka walnie mordą w sałatkę), śpiący pokotem faceci, jacyś zarzygani klienci w kiblu.
Norma.
Ja, oczywiście, nawalę się już przed północą, żeby uniknąć konieczności potańcówek i dialogów z własną żoną, bo co jej można nowego powiedzieć po 15 latach małżeństwa? Trzeba tylko doczekać do rana, kiedy ruszą pierwsze autobusy, bo zamówienie taksówki graniczy z cudem. Pijany i śmierdzący autobus dowiezie nas jakoś do domu. Można spać.
Przeżyłem.
Do siego roku.
Boze Narodzenie
Boże Narodzenie
Najpierw trzeba, ku*wa, kupić prezenty. Oznacza to, że będę latał po sklepach, przepychał się przez spoconych ludzi z obłędem w oczach, żeby wydać mnóstwo kasy na jakieś pierdoły. Co gorsza, wszystko już kiedyś komuś kupiłem. Wujek Edek dostał w zeszłym roku flaszkę, a przecież nie kupię mu w tym roku książki, bo ten facet nigdy nie przeczytał nic ponad tekst na etykiecie półlitrówki. Ciocia Jadzia rok temu ukontentowała się kremem nawilżającym, co go kupiłem z przeceny, bo za tydzień kończył się termin ważności. W tym roku jedynym kosmetykiem dla tej lampucery byłby krem przeciwzmarszczkowy, ale po pierwsze, takich zmarszczek żaden krem nie wygładzi, a po drugie, przecież nie wydam na kosmetyki całej kasy na Boże Narodzenie. I tak ze wszystkimi. Dziecko mordę drze o jakiś nowy program komputerowy, choć i tak wiadomo, że przestanie się nim zajmować po 2 godzinach, bo każda gra jest dla tego półmózga za trudna. Żona będzie miała jak zwykle pretensje, że Kowalska z jej biura dostanie coś ładniejszego. W rezultacie kupię byle co, jak co roku. Potem śledzik w pracy z ludźmi, których mordy są mi nienawistne, i patrzenie na męki szefa, który życzy nam "dużo pieniędzy", choć wszyscy wiedzą, że dopiero wtedy byłby szczęśliwy, gdybym pracował za miskę zupy z brukwi przykuty łańcuchem do komputera. Krwiopijca. Potem wszyscy się nawalą jak szpaki, a pan Henio obślini biust pani Bożeny z księgowości, zamkną się oboje w archiwum, bo oni zawsze walą się jak króliki, kiedy są naprani. Następnego dnia kac, w dodatku żona będzie robić wymówki. Jeszcze tylko trzeba jebnąć w baniak karpia, bo małżonka - uważacie - wrażliwa jest i na męki zwierzątka nie może patrzeć,
choć mnie męczy od 15 lat bez zmrużenia oka. Garbata owca. A jeszcze przynieść i przystroić choinkę. Z dzieckiem, "żeby miało ciepłe wspomnienia z dzieciństwa", a ono w dupie ma choinkę, mnie, Boże Narodzenie i wszystko. Jak taki glon emocjonalny może mieć jakiekolwiek wspomnienia? No i kolacyjka wigilijna. Rodzinna, mać ich w tę i z powrotem. Jedna wielka męka.
Co za ku*as wymyślił ten łzawy termin "rodzinna wieczerza"? Przyjdą wszyscy ci, od których na co dzień trzymam się z daleka z dobrym skutkiem. Usiądziemy za stołem...
A nie, pardon, najpierw prezenty! Trzeba będzie się kłamliwie ucieszyć, choć z góry wiem, że ten chu*owy krawat kupiony na bazarze od Wietnamczyków
dopełniłby liczną kolekcję podobnych gówien, gdybym oczywiście zawalił szafę takim badziewiem, a nie zaraz następnego dnia wyrzucił wszystko do śmietnika. Dostanę też najtańszy koniak i jakieś kosmetyki. Jakie? Będę wiedział ostatniego dnia przed Wigilią, kiedy w pobliskim supermarkecie zaczną wyprzedawać to, czego nie udało się upchnąć ludziom do wigilii. Po prezentach się zacznie. Te same kretyńskie dowcipy wuja Bronka, zwłaszcza, kurna, ten o gąsce Balbince. Wszyscy będą dokarmiać mojego psa po to, żeby narzygał w nocy na mnie i pościel bo przecież wiadomo że śpię z psem. Ciotka załzawi się po dwóch godzinach żucia żarcia z wytrwałością tapira i zacznie płakać, "jak to dobrze, że trzymamy się razem". Gówno prawda akurat, co wykażą następne dwie godziny, kiedy to nawaliwszy się już, zacznie wyzywać swojego ślubnego od złamanych chu*ów. To oczywiście prawda. Jedyna nadzieja, że akurat w tym roku 6- letnia latorośl kuzynostwa z Łodzi nie nawali w gacie w połowie kolacji i nie zakomunikuje o tym radośnie jeszcze przed deserem. Bo to, że coś wywali sobie na łeb ze stołu, to pewne jak w banku. Jeszcze tylko muszę przeżyć debilne gadki o polityce, przy których wszyscy oczywiście skoczą sobie do gardeł i na siebie się poobrażają. Na koniec ciotula Jadzia puści maleńkiego pawika na ścianę koło swojego fotela i można będzie odtrąbić koniec męczarni. A nie, byłbym zapomniał. Kolejną rozrywką będzie wyprawa na pasterkę, bo to religijna rodzina. No to pójdę, choć nikt nigdy nie wyjaśnił, po nagłą cholerę tłuc się po nocy, żeby stać na mrozie w bezruchu przez godzinę czy więcej. Ciekawe, czy moja małżonka znowu wywinie orła na ryj na schodkach kościółka - jak to robi od kilku lat z uporem godnym lepszej sprawy? W kościele, jeśli tam się dopcham, będzie cuchnąć jak w gorzelni, bo wierni tylko dlatego stoją na własnych nogach, bo za duży tłok, żeby upaść. Czasem tylko ktoś beknie albo puści głośno bąka, ale i tak nikt na to nie zwróci uwagi, bo wszyscy drzemią na stojąco. Wracając trzeba tylko będzie uważać na chłopców z osiedla, bo w Wigilię katolicka młodzież szczególnie lubi wpier*olić bliźniemu. Rok temu zglanowali wujka Edka, ale on chyba tego nie zauważył, bo był zalany w płaskorzeźbę. Wreszcie wychodzą z chałupy, wory jedne. Moment zamykania drzwi za ostatnim z tych troglodytów jest najszczęśliwszą chwilą w moim świątecznym życiu. Kilka dni odpoczynku. Ale mijają jak z bata strzelił, bo wielkimi krokami zbliża się kolejny kretyński wynalazek...

 



-

Fafara
Chodzi sobie Fąfara po wesołym miasteczku. W pewnym zauważa kolejkę ludzi do jednego z domków. Kupił bilet i czeka... Był już przedostatni do długo oczekiwanej atrakcji gdy zauważył, jak facet stojący przed nim wkłada swoją głowę do niewielkiej dziury w ścianie domku. Po chwili szybko ją wyciąga i biegnie na tył budyneczku. Ciekawość zjada Fąfarę, więc ponieważ przyszłą jego kolej, wsadza swoją głowę w dziurę i w tym samym momencie dostaje straszliwego kopa prosto w twarz.
- O żesz ty k...a! - syczy z bólu Fąfara i puszcza się pędem za domek, żeby dorwać gnojka, który go kopnął. Obiega domek, patrzy, a z drugiej strony niczego nie ma - tylko dziura w ścianie, a przez nią właśnie wychyla się głowa faceta, który stał za nim w kolejce


Szansa
Wraca myśliwy z polowania do domu i zastaje żonę z kochankiem w pościeli. Odbezpiecza bron i mówi.
- Wstawaj sk...synu zaraz ci jaja odstrzelę.
Kochanek wstając mówi błagalnie.
- Daj mi pan jakąś szanse.
- No dobra, rozkołysz.

 




niedziela, 30 listopada 2008
Na wesolo
- Wiesz, moja żona chyba nie żyje.
- Jak to?!
- No seks to tak jak zwykle, ale garów i prania ciągle przybywa.

Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z płonącego budynku. Żona mówi do męża:
Wiesz, Zdzisiek, po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem
...


Pogrążony w smutku mąż mówi do żony:
- Rzuciłem papierosy, rzuciłem wódkę, teraz to już chyba kolej na ciebie...

Pewien facet leży na łożu śmierci, przy nim czuwa żona.
- Skarbie ... - szepce facet.
- Cicho kochanie, nic nie mów.
- Skarbie, ja muszę ci coś wyznać.
- Kochanie, nic nie musisz, nic nie mów. Wszystko w porządku.
- Nie, nie, chce umrzeć w pokoju. Muszę ci wyznać skarbie, że cię zdradziłem.
- Nie martw się kochanie, ja wszystko wiem. Gdybym nie wiedziała, to przecieżby cię nie otruła.

Żona otwiera drzwi, a tam mąż stoi z owcą pod pachą i mówi:
- To jest ta świnia którą posuwam!
Na to żona:
- Ty idioto! To nie świnia tylko owca!
- Zamknij się do owcy mówiłem!!

W szpitalu po operacji leży facet na łóżku, a obok siedzi jego żona, uśmiecha się i głaszcze go po głowie. W pewnej chwili on otwiera oczy, patrzy na nią niedowierzaniem i mówi:
- Jak się żeniłem, to ty byłaś koło mnie...
- Tak kochanie.
- Jak złamałem nogę, to ty byłaś ze mną...
- Oczywiście najdroższy!
- Jak rozbiłem samochód, ty siedziałaś koło mnie...
- Tak kochanie!
- Dzisiaj miałem operację i ty również jesteś u mego boku...
- Och!!! - Tak moj kochany.
- Wiesz co? Ty mi kurwa pecha przynosisz!

Żona ocierając się zagaduje do męża:
- Kochanie, powiedz mi coś słodkiego...
- Nie teraz, jestem zajęty.
- Kochanie, no powiedz mi coś słodziutkiego...
- Naprawdę, teraz nie mam czasu.
- Ale kochanie, chociaż jedno słówko...
- Miód!!! Do kurwy nędzy i odpierdol się wreszcie!

- Jest po prostu za gorąco, żeby włożyć ubranie - powiedział mąż wychodząc spod prysznica.- Jak sądzisz, kochanie, co powiedzieliby sąsiedzi, gdybym w takim stanie wyszedł strzyc trawnik?
- Prawdopodobnie, że wyszłam za ciebie dla pieniędzy - odpowiedziała żona.

Mąż romantycznie zagaja do żony:
- A może dla odmiany szybki numerek?
- Odmiany od czego... ?

- Może wypróbujemy dziś wieczorem inną pozycję? - proponuje mąż.
Żona: - Z przyjemnością... ty stań przy zlewie, a ja usiądę w fotelu i będę pierdzieć.

Lekarz wypisując chorego po operacji udziela mu rad:
- Nie palić, nie pić pod żadnym pozorem, co najmniej osiem godzin snu dziennie.

- A co z seksem?- Tylko z żoną, bo wszelkie podniecenie mogłoby pana zabić!

- Mąż pomaga ci w domu?
- Czasami. Wczoraj zerwał kartkę z kalendarza.

Żona z leciwym mężem siedzą w restauracji. Ona zamawia:
- Stek, pieczone ziemniaczki i lampka białego wina...
- A warzywo? - pyta kelner.
- On...?
On zje to co ja..
To byli zli ludzie
Teraz wiem, ze zapalenie zapałki było wielkim błędem. Próbowałem tylko
wydobyć chomika - powiedział Dick Grayson zdumionym
i rozbawionym lekarzom pogotowia ratunkowego.
Grayson i jego partner Tony Maloney znaleźli się w szpitalu po
osobliwej sesji erotycznej, która zakończyła się fatalnie.

- Wcisnąłem tekturowa rurę w jego odbyt i wpuściłem do niej Raggota,
naszego chomika - wyjaśnia, Grayson.
- Jak zwykle, Tony po chwili krzyknął "Armagedon", dając mi znać, ze
już ma dosyć.
Próbowałem wyciągnąć Raggota, ale on nie chciał wyjść. Zajrzałem do
rury i zapaliłem zapałkę, bo myślałem, ze światło go przywabi.

Rzecznik szpitala wyjaśnił dziennikarzom, co się stało potem: -
zapałka spowodowała zapłon gazów trawiennych.
Płomień wystrzelił przez rurę, zapalając włosy pana Graysona i
powodując poważne oparzenia twarzy.
Zapaliły się również sierść i wąsy chomika, a wtedy wybuchło kolejne,
większe skupisko gazów w głębi przewodu pokarmowego.
Gryzoń wyleciał wówczas przez rurę niczym pocisk z armaty.

Grayson doznał oparzeń drugiego stopnia, a wylatujący chomik złamał mu nos.
Maloney ma natomiast oparzenia odbytu pierwszego i drugiego stopnia
oraz dolnej części przewodu pokarmowego.
Los chomika jest nieznany...

-

Z wypracowan szkolnych
1. A do kotletów była sałata, którą mamusia przyprawiła potem.
2. Wojski przyłożył ucho do ziemi i usłyszał tupot niedźwiedzich kopyt.
3. Robak, ratując Tadeusza, strzelił do niedźwiedzia, który nie wiedział, że
    jest jego ojcem.
4. Rycerze urządzali teleturnieje.
5. Było ich tysiące, a nawet setki.
6. Pan Dulski był sterylizowany przez żonę.
7. Tatarzy jeździli konno i pieszo.
8. Boryna był teściem żony syna Antka Hanki.
9. Ludwik XIV był samolubem. Twierdził, ze Francja to ja.
10. W odróżnieniu od innych zwierząt ptaki maja nakrapiane jaja.
11. Biesiadowali przy suto zastawionych stolcach.
12. Po jednej stronie rynku naszego miasteczka stoi kościół, po drugiej
     stronie ratusz, a dookoła wybudowano same nowe domy publiczne.
13. Meteorolodzy wychodzą trzy razy dziennie oglądać swoje narządy.
14. Rodzicami Żeromskiego byli Józef i Wincenty Żeromscy.
15. Anielka mimo zakazu ojca kolegowała się z Magdą i świniami.
16. Kangur ma łeb do góry, dwie krótkie przednie kończyny, dwie tylne
     długie, a w worku ma brzuch na małego i długi ogon.
17. Jej córeczka Ania uśmiechnęła się pod wąsem.
18. Straszne były te krzyżackie mordy.
19. Bandyci wpadli do sklepu i wymordowali samoobsługę.
20. Kiedy Adam Mickiewicz zawiódł się na kobiecie, wziął się za Pana
      Tadeusza.
21. Przedstawicielem materializmu był Demokryt z Abwehry.
22. Górnik pogłaskał konia po głowie i cicho zarżał.
23. Faraona nosili w lektyce, a poddani padali mu na twarz.
24. Środkiem płatniczym w Rosji są wróble.
25. Królik posiada głowę, uszy i linienie.
26. Strażacy śpią w kalesonach i maja tam dzwonki alarmowe.
27. Wiedział, że w okularach jest mu do twarzy, dlatego nosił je zawsze
      w  kieszeni.
28. Niektórzy Murzyni chodzą poubierani na nago.
29. Admirałowie są ubrani w marynarki wojenne. 
 
 
Wrobelek
 
Motocyklista jadący z prędkością 200 km/h zobaczył nagle przedsobą małego wróbelka. Starał się jak mógl, żeby go ominąć, ale przy tej prędkości nic sie nie dało zrobić. Uderzony wróbelek upadł na asfalt.Motocyklista poruszony wyrzu- tami sumienia zatrzymał się... Ponieważ wyglądało na to, że wróbelek cudem żyje, zabrał go do domu. Umieścił go w klatce i postawił wodę w miseczce...Rano wróbelek ocknął się z luką w pamięci i bólem głowy. Popatrzył na kraty wokół, na miskę z wodą i mówi:
- No to ku....a, pięknie - zabiłem motocyklistę !!!

sobota, 29 listopada 2008
Na wesolo
Koleś postanowił się żenić, idzie rozmawiać ze swoja matką:
   - Mamo, zakochałem się i będę się żenił, ona też mnie kocha i będzie nam

   wspaniale.
   - Eh, no dobrze, ale muszę ją poznać.
   - To ja ją przyprowadzę, ale przyprowadzę też dwie inne koleżanki a ty
   zgadniesz, która jest moją wybranką.
   - Niech i tak będzie.
   Następnego dnia typ przyprowadza trzy laski. Dziewczyny siadają na
   kanapie, naprzeciw nich staje mama kolesia, przypatruje się chwilkę
   - To ta ruda pośrodku.
   - Dokładnie. Skąd wiedziałaś?
   - Bo juz mnie wkurwia!



   Poszedł Lech Kaczyński (oczywiście z ochroną) do restauracji i zamówił
   zupę z żółwia czeka czeka czeka a zupy jak nie było tak ni ma. Po
   godzinie czekania wysyła BORowika, żeby zobaczył co się dzieje w kuchni
   i dlaczego nie ma jego zupy. Poszedł BORowik do kuchni, patrzy a tam
   kucharz z młoteczkiem/tasaczkiem trzyma żółwika i się na niego zamierza.
   No więc się pyta:
   - Co jest czego nie ma zupy??
   Na to kucharz :
   - Bo widzi Pan, jak już go wezmę za nogi i wytelepię, żeby wystawił
   główkę, to zanim wezmę tasak, to on już tą główkę chowa i tak od
   godziny.
   Na to BORowik:
   - Oj Panie, nie zna się Pan, ja panu pokażę jak to trzeba robić. Wziął
   żółwika wsadził mu palec w dupę, na co żółwik momentalnie wystawił
   główkę i ten co trach tasaczkiem i żółwik na zupę gotowy.
   Kucharz w ciężkim szoku:
   - Panie skąd Pan wiedziałeś, ze to tak trzeba?"
   BORowik:
   - Z doświadczenia zawodowego.
   Kucharz:
   - Jak to z doświadczenia ? Pan jest przecież pracownikiem BORu
   BORowik:
   - Ano z doświadczenia zawodowego, Prezydent ma krótką szyjkę?
   Kucharz:
   - No ma
   BORowik:
   - A krawacik trzeba zawiązać!












Jest roznica ...

Poszedł facet ze swoim małym synkiem na basen.

Jak to na basenie, przez godzinę bawili się wyśmienicie. Pływali,

ścigali się i wygłupiali.

Po basenie przyszedł czas na prysznic, gdzie mały przeżył chwilę
grozy, ponieważ pośliznął się na mokrych kaflach.

Do nieszczęścia jednak nie doszło, gdyż synek w ostatniej chwili
złapał ojca   za fiuta, unikając upadku.

Po zdarzeniu ojciec patrzy na małego synka i mówi:

- Widzisz synu? Poszedłbyś z matką, to byś się wypierdolił...

-

Muzyka z MusicLib
Criss Angel - Magia jedzenia
Click Here 2 Get Free Comment Pics
Click 2 Get Free Tags
Free Glitter Graphics
Click Here 2 Get Free Comment Pics
Click 2 Get Free Tags
Free Glitter Graphics PustaMiska - akcja charytatywna