____________________________________________Dowcipy________________________________
RSS
środa, 28 stycznia 2009
Oda do Dupy
Dupa ludzkości raju pozbawila
Dupa a nie jablko Adama skusila
Dupa nieraz królów dawnych mianowala
Dupa też ich detronizowala

Dupa bogaci, dupa rujnuje
Dupa losami świata kieruje
Dupa pomaga, dupa przeszkadza
Dupa miłuje i dupa zdradza

Dupa żebraków i królów raduje
Dupa w pałacu i w chacie króluje
Dupa smakuje młodym i starym
Dupa tchnie żądzą i upaja czarem

Dupa pachnie, dupa śmierdzi
Dupa tak wspaniale pierdzi
Dupa wielkie kupy sra
Dupa na klarnecie gra

Dupa motorem zawsze i wszedzie
Dupa jest haslem i zawsze będzie
Dupa cię krzepi i dupa rodzi
Dupa nikomu nigdy nie zaszkodzi

Dupa dziewczęta wyciąga z nędzy
Dupa największą kopalnią pieniędzy
Dupa chłopaków jak w banku gromadzi
Dupa frajerów do ołtarza prowadzi
Stąd wynika morał jasny grzmiący jak potężny chór:

Czlowiek sie rodzi i z dupy wychodzi
Czlowiek sie żeni na dupę wchodzi
Czlowiek umiera na dupie leży
Wszystko na świecie od dupy zależy!
O dupo coś porodziła Cezara i Piasta
Cześć, tobie, dupo, i basta!

wtorek, 27 stycznia 2009
Na "urzad skarbowy"
Mąż do żony:
- Zrobimy to na "urząd skarbowy"?
- A jak to jest na "urząd skarbowy"?
- Ty będziesz miała związane ręce, a ja dobiorę ci się do dupy...

Na wesolo
1. Jedna ludzka komórka zawiera 75 MB informacji genetycznych
2. Dlatego jeden plemnik 37,5 MB
3. W jednym ml spermy jest 100 milionów plemników
4. Przy ejakulacji trwającej średnio 5 sekund uwolni się 2,25 ml spermy
5. Z wyliczeń otrzymamy, że przepustowość danych męskiego penisa wynosi(37,5 MB x 100 MB x 2,25)/5 = 1687,5 Terabajtów na sekundę
6. W wyniku tego wiemy, że żeńskie jajeczko jest zdolne wytrzymywać ataki DDoS o objętości więcej niż 1,5 Pentabajtów na sekundę a przy tym przepuści tylko jeden pakiet danych. Tym samym jest to najlepszy hardware'owy firewall na świecie!
7. Jedna wada... Ten jeden jedyny pakiet, który system przepuści, zawiesi cały system na 9 miesięcy.

Na wesolo



       Był sobie idealny mężczyzna i idealna kobieta. Pewnego dnia
       spotkali się i zostali parą, a że ich związek był idealny,
       pobrali się.
       Ślub był oczywiście idealny. A ich wspólne życie było naturalnie
       tak samo idealne. W zaśnieżony, wietrzny wieczór Wigilijny, ta
       idealna
       para jechała samochodem po krętej drodze, gdy nagle zauważyła
       kogoś na
       poboczu, kto prawdopodobnie złapał gumę. W związku z tym, że
       byli idealną
       parą, zatrzymali się, żeby pomóc. To był Mikołaj z ogromnym worem
       prezentów. Nie chcąc rozczarować dzieci oczekujących na
       prezenty, idealna
       para zaprosiła Mikołaja, z ogromnym worem prezentów do swojego
       samochodu.
       I szybko zajęli się rozwożeniem upominków. Na nieszczęście coraz
       bardziej
       pogarszały się (i tak już ciężkie) warunki drogowe i niestety
       doszło do
       wypadku.

       Tylko jedna z tych trzech osób przeżyła.

       Kto?

       Zastanów się najpierw, a dopiero potem przejdź niżej ...

       ...

       ...

       ...

       ...

       ...

       ...



       ...



       ...



       ...



       ...

       ...

       ...

       ...



       ...



       ...

       ...

       Przeżyła idealna kobieta. Ona była jedyną osobą,która naprawdę
       istnieje. Każdy wie, że Mikołaja nie ma, a idealnego mężczyzny tym
       bardziej.




       Dla kobiet ten e-mail tu się kończy!!!

       Panowie proszę czytać dalej.

       ...



       ...



       ...



       ...



       ...



       ...



       ...

       ...

       ...

       ...

       ...

       ...

       ...

       ...

       ...

       ...

       ...

       ...

       ...

       ...




       Jeśli Mikołaj nie istnieje i idealny mężczyzna też nie, to za
       kierownicą musiała siedzieć idealna kobieta. Co wyjaśnia,
       dlaczego doszło
       do wypadku. A tak w ogóle jeśli jesteś kobietą i właśnie to czytasz
       (pomimo, że miałaś skończyć parę linijek wyżej), udowodniłaś coś
       jeszcze:
       KOBIETY NIGDY NIE ROBIĄ TEGO, CO IM SIĘ POWIE!!!






O madrej blondynce



Przychodzi blondynka do banku i mowi, ze wylatuje na wakacje za granice i prosi o kredyt w wysokosci 3000 PLN na 2 tygodnie.Urzednik prosi ja o przedstawienie jakiegos zabezpieczenia pod pozyczke. Blondi wyjmuje kluczyki od Jaguara stojacego przed bankiem. Po sprawdzeniu wszystkiego, bank zgadza sie na przyjecie samochodu pod zastaw. Pracownik banku odbiera kluczyki i odprowadza samochod do podziemnego garazu w banku.
 
Po 2 tygodniach blondynka oddaje dlug w wysokosci 3000 PLN i odsetki 22,50 PLN.
Urzednik bankowy mowi:
- "Cieszymy sie z udanego interesu i mamy nadzieje, ze wakacje sie udaly. Jednakze w czasie Pani nieobecnosci sprawdzilismy, ze jest Pani multimilionerka. Zastanawia nas, po co zawracala Pani sobie glowe pozyczka na 3000 PLN ?"Blondi odpowiada:
- "A gdzie do diabla w Warszawie znalazlabym parking strzezony dla Jaguara na 2 tygodnie za 22,50 zlotych?
 
 





 
 






 






Na wesolo
Klient w burdelu nie był zadowolony z usług jednej z pracownic i wzbraniał się zapłacić pełną należność. Jako że nie najmłodsza już panienka nalegała i nie była skłonna
do ugody, spór znalazł swój finał przed sądem. Prowadzący sprawę sędzia już na wstępie stwierdził lekko strapiony:

- Szanowni Państwo, mamy pewien problem. Dzisiaj mamy u nas w sądzie " Dzień otwartych drzwi" i za chwilę pojawi się tu na sali
wycieczka z gimnazjum. W związku z tym proszę, ze względu na młodzież, o założenie, że dzisiejsza sprawa ma charakter nie obyczajowy a mieszkaniowy. Czyli, mówiąc krótko, chodzi o lokal do wynajęcia... Stronom procesu nie pozostaje nic innego jak zgodzić się z sugestią sędziego i już po chwili, w obecności młodzieży, zaczyna się przesłuchanie stron. Zagaja sędzia: - Oskarżony, proszę nam wyjaśnić, dlaczego nie uiścił pan opłaty za wynajęty lokal?
 
- Proszę Wysokiego Sądu - tłumaczy klient - wbrew zapewnieniom wynajmującej okazało się, że chodzi tu o zaniedbany lokal w starym budownictwie, o typowo dużym metrażu i nadmiernej wilgoci.
 
- To są znaczące zarzuty - podsumował sędzia - co druga strona na to?
 
- Proszę sądu - zaczęła prostytutka - to że mój lokal to żadna "nówka" to widział lokator jeszcze przed wprowadzeniem. Ale wypraszam sobie mówić tu o jakiejś ruinie!. Wilgoć pojawiła się już po tym jak lokator się wprowadził, a zarzut że lokal zbyt obszerny to czysta kpina. Widział kto za duże mieszkanie?!. Meble, po prostu, za małe ze sobą przytaszczył !!!

Piec waznych rad dla mezczyzny





Pięć ważnych rad dla mężczyzny
 
1. To ważne, aby być z kobietą, która czasem coś ugotuje, a czasem
posprząta w domu.
2. To ważne, aby być z kobietą, z którą czasem możesz się pośmiać.
3. To ważne, aby być z kobietą, której ufasz i która nigdy cię nie
okłamie.
4. To ważne aby być z kobietą dobrą w łóżku, która ma ochotę być tam z
tobą.
5. To ważne, bardzo, bardzo ważne, aby te cztery kobiety nie znały się
nawzajem.

Modlitwa zestresowanego pracownika


 


Panie, daj mi siłę do zaakceptowania rzeczy których nie mogę zmienić,
odwagę do zmiany rzeczy, których nie mogę zaakceptować,
mądrość, abym ukrył ciała tych którzy mnie dzisiaj wkurwili.

Spraw abym uważał, czy palce które przydeptuję dziś,
nie są połączone z dupami, w które będę musiał włazić jutro.

Pomóż mi zawsze dawać z siebie w pracy 100%...
12% w poniedziałek
23% we wtorek
40% w środę
20% w czwartek
5% w piątek

I pomóż mi pamiętać .....
kiedy mam naprawdę zły dzień i zdaje mi się, że wszyscy dookoła chcą mnie wkurwić,
niech nie zapomnę, że do zrobienia smutnego wyrazu twarzy potrzeba aż 42 mięśni,
a tylko 4 do wyprostowania środkowego palca i powiedzenia im, że mogą mi skoczyć:)

 

 


 
 


Na wesolo
 

Matka przyprowadzila swoja  osiemnastoletnia  corkę do lekarza, informujac go, ze corka nieustannie cierpi na mdlosci.

Lekarz Po zbadaniu corki stwierdzil, ze jest ona mniej więcej w czwartym miesiacu ciazy.

- Co tez pan mowi, panie doktorze, moja corka nigdy nie miala do czynienia z zadnym męzczyzna! Prawda, coreczko?

- Prawda, nawet się nigdy nie calowalam - zapewnila coreczka.

Lekarz bez slowa podszedl do okna I zaczal się intensywnie wpatrywac w dal.

- Panie doktorze, czy cos nie tak? - pyta Po pięciu minutach zaniepokojona mamuska.

- Nie, nie! Po prostu w takich wypadkach zazwyczaj na wschodzie ukazuje się jasna gwiazda I przybywa trzech kroli. I za nic k...a nie chce tego przegapic!

------------------------------

Kierownik zoo przychodzi do weterynarza.

- Panie doktorze, mam problem. Jest u nas hipopotamica, ktora ani rusz nie chce się parzyc.

- W ogole?

- W ogole.

- A czy ona przypadkiem nie jest z Elku?

- Nie, a dlaczego?

- Bo moja zona jest z Elku.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Przychodzi maz do domu patrzy, a TU zona podlogę myje z pupa  wypięta  do gory. Dlugo nie myslac, podbiega, lapie za tylek, spodnice podwija, majtki w dol I ognia. Zrobil co chcial, a zona odwraca się do niego I mowi z politowaniem: Jestes taki Sam pojebany jak chlopaki u mnie w robocie...

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Dzwoni tato do corki będacej na studiach zagranicznych

- Czesc  coreczko, co slychac?

- Zostalam prostytutka.

- Co?????????????????? Jak moglas?...... Ty szmato, Ty kurwo, Ty taka I owaka...

- Alez tato! Tato: Ty wiesz ile ja mam teraz ciuchow? Mam czesne I studia oplacone juz do konca. Jezdzę jaguarem. Siostrę zapraszam do mnie na wakacje, a Wam z mama wykupilam miesięczne wczasy na Majorce I kupilam najnowsza Omegę - juz tam czeka na Was...

- Czekaj, czekaj........to mowisz, ze Kim zostalas?

- Prostytutka.

- AAAAA, przepraszam. A ja zrozumialem, ze protestantka ...

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Student zdaje egzamin na wydziale weterynarii. Professor zwraca się mowiac do niego:

- Mlody czlowieku, jestem bardzo zmęczony, zadam ci tylko jedno pytanie, jezeli odpowiesz, to zaliczę ci semestr! Czy u krowy mozna przeprowadzic aborcję?

Student mysli ,mysli, ale nie ma zielonego pojęcia... Oblal!

Wraca, Po drodze wstępuje do pubu I wychyla kilka glebszych.Troskliwy barman przypatruje się studentowi I pyta:

- Sluchaj, powiedz MI, co cię tak dręczy? Moze będę ci mogl w czyms pomoc?

Student na to:

- Jaaakzees taaki madryy, too poowiedz MI czy u krowy moozna przeprowadzic aaborcjee?....

Barman (wycierajac szklanice) patrzy na delikwenta I sciszonym, wspolczujacym glosem odpowiada:

- Ale zes się kolego wpierdolil.


 




Na wesolo
Malzeństwo siedzi przy obiedzie. Zona do meza:
- Wiesz Stasiu, kiedy pomysle, ze nasze malzeństwo trwa juz 25 lat,  to
cieplo mi się robi przy sercu.Maz odpowiada:
>  - Daj spokój Helena, po prostu cycek wpadl Ci do zupy.

-Co studiujesz?
 -filozofie
 -a gdzie po tym można pracować?
 -wszędzie, w McDonaldzie, na budowie, w Biedronce...

Kopalnia. Do szatni wpada dyrektor:
- Kto wczoraj pił?! - pyta.
Grobowa cisza, w pewnej chwili Janek mówi:
- Ja piłem.
- To się zbieraj, idziemy na klina. A reszta do roboty!

Dyrektor do pracownika:
- Panie, pan wszystko robi powoli - powoli pan
myśli, powoli pisze, powoli mówi, powoli się porusza! Czy jest coś, co
robi pan  szybko?
 - Tak, szybko się kurwa męczę...

Pewien gość strasznie chciał zostać hippisem.
Napisał więc list do Stowarzyszenia Hippisów. Napisał tak:
- Nazywam się Jan Nowak, chcę zostać hippisem.
Walę wódę rano i wieczorem, żarłem już wszystkie możliwe prochy, nie
myję się od dwóch lat, biegam w zimę na bosaka i mam włosy tak długie,
że wycieram sobie nimi dupę...
Po tygodniu przychodzi odpowiedź:
- Odrzucony. Prawdziwy hippis NIGDY nie wyciera dupy...

Wchodzi kościelny do kościoła na godzinę przed sumą i widzi jakąś
kobiecinę, która klęczy przed figurą i się modli. Przygotowawszy kościół
do mszy, poszedł do zakrystii.
Po mszy pogasił świece i wychodzi, ale widzi tę samą babinę, jak dalej
się modli. Podchodzi do niej i pyta:
- A co wy tu, starowinko, tak długo się modlicie?
- Zgrzeszyłam, bo ja strasznie klnę i ksiądz kazał mi odmówić
pięćdziesiąt zdrowasiek do Św. Piotra.
- Ale to jest Św. Antoni, babciu!
 - No żesz kurwa mać! Czterdzieści siedem zdrowasiek psu w dupę i poszło
się jebać!

Do kolesia na ulicy podchodzi brudny, skacowany menel i mówi:
 - Panie, poratuj pan! Zbieram na jedzenie. Daj, pan, trochę grosza!
 - O, nie! Pewnie zaraz kupisz flaszkę, nie ma mowy!
 - Skąd! Ja już od dawna nie pije!
 - Taaak? To pewnie przegrasz w karty!
 - Panie, ja się brzydzę hazardem!
 - No to wydasz na kobiety!
 - Jaaa? Ja jestem wierny mojej babie, naprawdę jestem głodny...
 Na to koleś:
 - No to jedziemy do mnie. Żona zrobi kolacje, zjesz z nami.
 Menel próbuje do końca ściemniać i mówi:
 - Ale zobacz, pan, jak ja wyglądam, pańska żona mnie nie wpuści, daj pan
kilka złotych i już sobie idę.
 - Jedziesz ze mną. Muszę pokazać żonie, co się dzieje z człowiekiem,
który nie pije, nie gra w karty i jest wierny swojej kobiecie!

Pewnego dnia, podczas mszy, pojawia się znienacka Szatan, patrzy
wielkimi ślepiami po ludziach, uśmiecha się szyderczo i siada na
ołtarzu. Ludzie uciekają z kościoła i tylko jeden staruszek się nie
rusza i patrzy na Bestię. Wreszcie Szatan podchodzi do niego i pyta:
 - Czy nie wiesz kim jestem?
 - Oczywiście, że wiem.
 - I nie boisz się mnie?
 - Ani trochę.
 Szatan lekko się zdziwił.
 - Mnie się wszyscy boją, a ty nie? Dlaczego się nie boisz?
 - Jestem żonaty z twoją siostrą od 48 lat
Na wesolo
Najwięcej zamieszania powodują kobiety. Przed samym wyjazdem na święta Luda
powiedziała wyraźnie: Wowa - tylko nie zapomnij zakręcić gazu.

...............................

- Jaka jest różnica między Gazpromem i somalijskimi piratami?
- I jedni i drudzy terroryzują ludzi. Z tą różnicą, że piraci są bardziej
humanitarni. Przynajmniej trzymają swoich zakładników w cieple...
.............
1 stycznia rosyjscy marynarze porwali 20 somalijskich piratów i zażądali
okupu. Somalijska społeczność w szoku.

Rosyjscy uczeni skrzyżowali karalucha z marihuaną.
Do końca roku karaluchy zostaną wypalo...wytępione do ostatniego.

W związku z wodowaniem lotniskowca "George Bush" kraje arabskie rozpisały
konkurs na zaprojektowanie pocisków przeciwokrętowych "Trzewik".

W związku z kryzysem finansowym zachodni menadżerowie rezygnują z premii,
japońscy popełniają harakiri.
Rosyjscy, jako że ich kraj leży na styku Wschodu i Zachodu, rezygnują z
harakiri.

Sukcesem Rosjan zakończyła się wizyta przedstawicieli ukraińskiego
Naftohazu. Z biur Gazpromu niczego nie skradziono.

W związku z odcięciem dostaw gazu Ukraina grozi odwdzięczeniem się Rosji
przy pomocy odcięcia dostaw prostytutek.

W celu uatrakcyjnienia walk bokserskich postanowiono wprowadzić dwie nowe
opcje: pomoc publiczności i telefon do przyjaciela.

Internacjonalistycznie

Stosunki Rosji z innymi krajami naprawdę przypominają seks:
- Z Białorusią - na pieska.
- Z Hiszpanią - francuski.
- Z Francją - po hiszpańsku.
- Z Niemcami - 69.
- Z Ukrainą - przerywany.
- Z Polską, Litwą, Łotwą i Estonią - analny.
- Z Finlandią - lodzik.
- Z USA - na rodeo.
- Z Czeczenią - na misjonarza.
- Z Gruzją - na jeźdźca.
- Z Chinami - na wilka ( leży koło nory i wyje...)

Stosunki rosyjsko-rosyjskie

Pracowałem w zakładach mięsnych. Po tym, co widziałem, zostałem
wegeterianinem.
Pracowałem w mleczarni. Po tym, co widziałem, przestałem jeść nabiał.
Pierniczę, w gorzelni się nie zatrudnię.



A każdym razem przed sylwestrem, moja żona obwieszcza kategorycznie:
- Na imprezie nie będziesz pił! NIE BĘDZIESZ!
W odpowiedzi uśmiecham się i myślę: " Prawie piętnaście lat jesteśmy razem,
a ile optymizmu pozostało w tej kobiecie"



Do szefa instytutu wpada kierownik laboratorium chemicznego i od progu
oznajmia:
- Szefie! Udało się nam właśnie zsyntetyzować nową, całkowicie unikalną
substancję! Tylko jeszcze nie wiemy, co to będzie: środek myjący czy odżywka
dla dzieci.



Rosyjska ruletka dla adminów.
Zamiast kuli dostajesz blondynkę.
Sadzasz ją za swoim kompem z pełnym dostępem do systemu...



Szef regionalny opiernicza komendanta miejskiej straży pożarnej:
- Proszę mi powiedzieć, jak to się stało, że wczoraj wieczorem ze szczętem
spłonął dworzec kolejowy, a pańscy ludzie, zamiast go gasić, polewali siebie
nawzajem?
- Przez pomyłkę podłączyli węże gaśnicze do cysterny z piwem.
niedziela, 25 stycznia 2009
Memento dla zonatych i nie tylko

sobota, 24 stycznia 2009
Pamietnik policjanta
PONIEDZIAŁEK - Siedzę razem z kapralem Kluchą nad krzyżówką.
WTOREK - Nadal siedzimy nad krzyżówką.
SRODA - Przyszedł płk. Żelazny i powiedział, żebyśmy odwrócili krzyżówkę, bo leży do góry nogami.
CZWARTEK -Odwróciliśmy, ale i w tej pozycji jest trudna. Siedzimy.
PIĄTEK - Zgłodniałem Kapral Klucha chyba też, bo krzyżówka zniknęła.
SOBOTA - Ponieważ zabrakło krzyżówki z nudów zabraliśmy się do łapania bandytów. Ja złapałem jednego, a kapral Klucha 38.
NIEDZIELA - Płk. Żelazny osobiście złożył przeprosiny na ręce attache ambasady Holandii za zatrzymanie autokaru z 38 pasażerami. A ja musiałem zwolnić kierowcę. Pech.
PONIEDZIAŁEK - Kieruje ruchem na skrzyżowaniu. W radiowozie jechał płk. Żelazny. Pomachałem mu ręką. Mam teraz niezły karambol.
WTOREK - Razem z kapralem Kluchą bierzemy udział w pościgu za skradzioną Toyotą. Musimy go jednak przerwać bo nogawka wkręciła mi się w łańcuch, a kapralowi Klusze pęd powietrza oderwał dzwonek.
ŚRODA - Przesłuchuję zboczeńca złapanego w parku. Idzie w zaparte. Za to ja się cholera przyznałem.
CZWARTEK - Dostaliśmy wiadomość, że przy ulicy Sennej w mieszkaniu nr 7 niejaka babcia Pelagia lewituje. Udaliśmy się na miejsce. Wiadomość się nie potwierdziła. Babcia Pelagia wcale nie lewitowała. Powiesiła się na żyrandolu.
PIĄTEK - Gram z kapralem Kluchą w karty. Wygrałem. Pięć asów na karetę jokerów.
SOBOTA - Wczoraj wieczorem zauważyłem źle zaparkowanego "malucha". I do tego tuż pod moim oknem. Zapisałem sobie jego numer. Dzisiaj sprawdziłem go w kartotece. To mój "maluch". Chyba wezmę urlop.
NIEDZIELA - Na spacerze pogryzłem wiewiórkę. Czuję też jakiś wstręt do wody. Może to angina?
PONIEDZIAŁEK - Dostaliśmy zawiadomienie o zaginięciu kotka pana ministra. Pędzimy na sygnale. Tuż pod domem pana ministra, kapral Klucha na coś najechał. Sprawdzam co to było. Już nie szukamy kotka.
WTOREK - W parku pojawił się ekshibicjonista. Zastawiliśmy na niego pułapkę. Niestety. Wymknął się. Został mi w ręce tylko jego płaszcz. Fajnie wyglądał, jak goły przedzierał się przez krzaki. W samej tylko koloratce.
ŚRODA - Remontuję mieszkanie. Wstrzeliłem kołek w ścianę. Umówiłem się z sąsiadem, że w dziurę po kołku wstawimy drzwi. Nie protestował. Był nieprzytomny.
CZWARTEK - W pracy same nudy. Przeglądam listy gończe. Jednego gościa jakbym skądś znał. Ale skąd?
PIĄTEK - Dzisiaj płk. Żelazny oddał mi moją ankietę personalną ze zdjęciem, która nie wiadomo czemu, zaplątała się między listy gończe. Teraz już wiem, skąd znałem tego gościa!
SOBOTA - Badania kontrolne. Oddałem mocz do analizy. Wiadro mi oddali.
NIEDZIELA - Cała komenda idzie do kina. To podobno smutna historia o miłości dwóch jamników. Tak mi powiedział kapral Klucha. Zapytałem się o tytuł. "Psy 2". Nawet się zgadza.
PONIEDZIAŁEK - Od samego rana bolą mnie zęby. Niby sztuczne uzębienie a jednak?!
WTOREK - Dzisiaj rano mieliśmy kurs daktyloskopii. Kapralowi Klusze tak się to spodobało, że zaczął wszystkim zdejmować odciski palców. Pułkownik Żelazny nie zgodził się jednak na zdjęcie butów i przyłożył kapralowi aktówką.
ŚRODA - Nudzimy się w radiowozie. Grzebię w samochodowej zapalniczce. Palec mi się zaklinował. Przestałem się nudzić. Za to zacząłem się pocić.
CZWARTEK - Dostaliśmy wiadomość o napadzie na bank. Pojechaliśmy tam czym prędzej, ale nie było się po co spieszyć. Ludzie już wszystko wyzbierali.
PIĄTEK - Kapral Klucha ruszył w pościg za pijanym rowerzystą. Klucha ostro prowadzi radiowóz. Dobrze, ze wcześniej wysiadłem na siusiu.
SOBOTA - Dzisiaj łapiemy na radar. Coś nam nie idzie. Mamy dziwne wskazania. Dostaliśmy wiadomość z komendy, aby zwrócić echosondę, która jest dowodem w sprawie.
NIEDZIELA - Razem z Kluchą i Paprochem pojechaliśmy na ryby. Dzien bardzo udany. Szkoda tylko, że zapomniałem zabrać wędek dla naszego zgranego zespołu.
PONIEDZIAŁEK - Dzisiaj zaspałem do pracy. Dociskam gaz do deski mojego "malucha". 50km/h - urwały mi się lusterka. 60km/h - lakier zaczął się łuszczyć, a wycieraczki przepełzły na tylnią szybę, 70km/h - maska zawinęła mi się na dach. Przechodzę na prędkość ekonomiczną. Minął mnie rowerzysta.
WTOREK - Kapral Klucha przyniósł na komendę swój rodzinny album. Po obejrzeniu pierwszej strony, płk. Żelazny pobiegł do toalety. A ja niestety, zwymiotowałem dopiero w domu.
ŚRODA - Dzisiaj przywieźli nam nowe umundurowanie. Ładne, ciemne kurtki. Widoczny napis POLICJA. Tylko te pompony na czapkach takie jakieś... dziwne.
CZWARTEK - Mam dolegliwości żołądkowe. Cały dzień siedzę w toalecie. Papierkowa robota.
PIĄTEK - Komputeryzacja policji postępuje. Tak napisali w biuletynie, który został nam przysłany z komendy głównej razem z paczką dyskietek. Płk. Żelazny złożył podanie o przydział komputera.
SOBOTA - Przyszedł jeden taki i zaczął się awanturować, że on płaci podatki, a my tu tylko siedzimy i pijemy kawę. Zaprzeczyłem. Kawa skończyła nam się w zeszłym tygodniu.
NIEDZIELA - Kurs udzielania pierwszej pomocy. Sztuczne oddychanie. Ćwiczy posterunkowy Paproch z manekinem. Coś tu jest nie tak. Nie wiem dlaczego posterunkowy Paproch rozebrał się do naga?! Wszedł Żelazny i wytrzaskał Paprocha po pysku. No i nie wiem jak to jest z tym sztucznym oddychaniem. Rozbierać się czy nie? A zima?
PONIEDZIAŁEK - Dzisiaj posterunkowy Paproch powiedział, że idzie sobie ugotować jajka. Zawczasu wezwaliśmy pogotowie ratunkowe. Oj, jego żona będzie znowu wściekła!
WTOREK - Razem z kapralem Kluchą znaleźliśmy zwłoki mężczyzny, leżące na ławce. Klucha przytknął mu lusterko do ust i stwierdził, że mężczyzna nie oddycha. Kiedy próbowałem sprawdzić dokumenty denata, zwłoki zaczęłychrapać. Klucha ma popsute lusterko.
ŚRODA - Zawiadomienie o gwałcie. Pojechaliśmy na miejsce zdarzenia. Kapral Klucha przesłuchał dziadka Edka, który był ofiarą napaści seksualnej. Podejrzana o dokonanie tego czynu jest niejaka babcia Wiesia. Kapral Klucha udał się do babci w celu jej przesłuchania. Ku memu zdziwieniu, potwierdziło się doniesienie dziadka Edka. Kapral Klucha wyszedł od babci Wiesi po godzinie, bez czapki, paska, raportówki i munduru. W samych tylko kalesonach.
CZWARTEK - Cały czas leje deszcz. Nudzimy się. Paproch zaproponował grę w butelkę. Odsunęliśmy się od tego zboczeńca na znaczną odległość.
PIĄTEK - Wespół z Paprochem, eskortowałem dziś pacjenta do domu wariatów. Nie rozumiem, dlaczego tak się nazywa ten zakład. Spotkałem tu przecież mnóstwo znanych wszystkim osobistości: Gagarina, Napoleona, Puszkina, a nawet Elvisa. Król rock 'n' rola nie chciał mi jednak zaśpiewać tylko ugryzł mnie w rękę i napluł na daszek czapki.
SOBOTA - Mobilizacja sił. Dzisiaj mecz w naszym mieście. Ochraniamy stadion. Gdyby Klucha nie krzyczał "GOL" kiedy bramkę strzeliła drużyna przyjezdna, być może wyszlibyśmy z tego cało.
NIEDZIELA - Leczymy rany po meczu. Klucha leży na gastrologii, bo kibice kazali mu zjeść krawat i pałkę. Ja leżę na oddziale intensywnej opieki medycznej. Jakiś łysy przywalił mi ławką, a drugi w szaliku poprawił metalową rurką. Paproch leży nadal na boisku, bo jak go rzucili to wgryzł się w murawę.



czwartek, 22 stycznia 2009
Na wesolo
Wchodzi facet do warzywniaka i pyta się sprzedawczyni:
- To takie zielone, owalne, włochate to co to jest
- a to kiwi
- To poproszę 1 kilogram i proszę zapakować każde oddzielnie , a jeszcze to takie ciemne, niebieskawe , okrągłe to co ?
- a to śliwki proszę pana
- To zważy Pani 3 kilo i proszę każdą zapakować osobno , a jeszcze to takie czerwone , okrągłe to co to jest ?
- wiśnie proszę Pana
- To poproszę 5 kilo i zapakuje Pani każdą oddzielnie, aha a to takie małe czarne to co to ?
- a to mak ale kurwa nie na sprzedaż !!!
* * * * * * *
Dzwoni telefon:
- Kochanie, co wolisz: banany czy truskawki?
- Na bazarze jesteś, mój rycerzu?
- Nie, w aptece.
* * * * * * *
- Koleżanka pije?
- Nie
- Dlaczego?
- Mam problemy z nogami
- Uginają się?
- Nie, rozkładają...
* * * * * * *
Chłopak podchodzi do dziewczyny.
- Tańczysz?
- Tańczę, śpiewam, gram na gitarze...
- Co ty pleciesz?!
- Plotę, wyszywam, lepie garnki...
* * * * * * *
Wysiada z pociągu w nieznanym sobie mieście muzyk z kontrabasem.
Dłuższa chwile stara się zorientować, w która ma iść stronę.
W końcu pyta, podpierającego ścianę dworca kolejowego, pijaczka:
- Panie, jak się dostać do filharmonii?
- Ćwiczyć, kurwa, ćwiczyć!...
* * * * * * *
Pewnego dnia szef dużego biura zauważył nowego pracownika. Kazał mu przyjść do swego pokoju.
- Jak się nazywasz?
- Jurek - odparł nowy.
Szef się skrzywił:
- Słuchaj, nie dociekam, gdzie wcześniej pracowałeś i w jakiej atmosferze, ale ja nie zwracam się do nikogo w mojej firmie po imieniu. To rodzi poufałość i może zniszczyć mój autorytet. Zwracam się do pracowników tylko po nazwisku, np. Kowalski, Malinowski. Jeśli wszystko jasne, to jakie jest twoje nazwisko? - Kochany - westchnął nowy. - Nazywam się Jerzy Kochany.
- Dobra, Jurek, omówmy następna sprawę.
* * * * * * *
Kierowca zatłoczonego autobusu ostro nim manewruje. Pasażerowie przewracają się, wala głowami w szyby itp.
Jeden z pasażerów:
- Panie, kurwa, świnie pan wieziesz, czy co?!
Na to kierowca:
- A co? Ktoś się w ryj uderzył?
*******************
Spotykają się trzy krokodyle.
Pierwszy: Ale mam ciężki dzień. Wczoraj zjadłem rosyjskiego generała, który miał tyle orderów, że mi cały przełyk pocharatał.
Drugi: Ja wczoraj zjadłem Francuza i cały czas mi się perfumami odbija.
Trzeci: Ja to mam dopiero przechlapane. Tydzień temu zjadłem polskiego ekonomistę i do dzisiaj się zanurzyć nie mogę. Taki miał pusty łeb.
***************
Mąż do żony:
- Co byś zrobiła gdybym powiedział, że wygrałem w totka?
- Zabrałabym połowę kasy i odeszła od ciebie.
- To masz tu 7,50 PLN i spierdalaj.
środa, 21 stycznia 2009
Zasady medycyny ratunkowej
Zasady Medycyny Ratunkowej  (na wesoło)
 
> Są 2 rodzaje wezwań: Ja pierdolę! i Nie pierdol!
> Chorzy ludzie się nie wkurwiają.
> Około 70%ofiar pobić prawdopodobnie sobie zasłużyło.
> Każde krwawienie ustaje...kiedyś.
> Każdy w końcu umrze, czego byś nie zrobił.
> Jeśli ktoś ma umrzeć z powodu zatrucia chemikaliami, rażenia prądem
> lub innych niebezpieczeństw
> czyhających na miejscu zdarzenia, to niech to będzie pacjent, nie ty.
> Jakikolwiek ratownik, strażak czy policjant, który jest bardziej pijany
> niż pacjent, stanowi problem.
> Jeśli pacjent siedzi i rozmawia z tobą, to pacjent nie ma migotania
> komór, nieważne co pokazuje monitor.
> Jeśli już musisz wymiotować, prawdopodobnie dobrze by było odwrócić
> się od pacjenta.
> Jeśli pacjent będzie wymiotował (szczególnie chlustające wymioty),
> postaraj się wycelować w tych gapiów, którzy nie chcieli opuścić
> miejsca zdarzenia.
> Każda gorączka w końcu opada do temperatury pokojowej.
> Martwemu się już nie polepszy. Z drugiej strony, też mu się nie pogorszy.
> Śmierć stabilizuje stan pacjenta.
> Pociesz się, że większość twoich pacjentów przeżywa,czego byś nie robił.
> Większość twoich pacjentów jest zdrowsza niż ty.
> Praca w pogotowiu oznacza, że wszystkie święta możesz spędzić w
> towarzystwie przyjaciół, na służbie.
> Praca w pogotowiu oznacza ,że masz szansę nabyć rzadkie, egzotyczne i
> ekscytujące nowe choroby.
> Medycyna ratunkowa stoi w sprzeczności z procesem selekcji naturalnej.

a ponadto:
sobota, 17 stycznia 2009
Co to jest milosc?
Co to jest milosc?
- Swiatlo zycia.
- A malzenstwo?
- Rachunek za swiatlo.


Na wesolo
Na porodówce doktor prezentuje oszalałemu ze szczęścia ojcu nowo narodzone dziecko.
Ten bierze je ostrożnie na ręce i szepcze:
- Chłopczyk, Boże, chłopczyk...
Lekarz na to kwaśno:
- Dziewczynka! I niech pan puści mój palec...

----------------

Sposób spędzania czasu przez emerytów w różnych krajach;
- USA - butelka whisky i cały dzień na rybach.
- Francja - butelka wina i cały dzień na dziewczynach.
- Polska - butelka moczu i cały dzień w przychodni.

----------------

Szef daje pracownikowi urlop , w którym może udać się na finansowane przez firmę wakacje. Zastrzega , żeby z wszystkich wydatków przywieźć fakturę .
Po dwóch tygodniach pracownik wraca i pokazuje fakturę :
- wyżywienie 120 zł
- nocleg 400 zł
- wycieczki 300 zł
- seks w burdelu 2000 zł
Szef czyta i mówi :
- Na przyszłość proszę nie pisać wulgarnie " seks w burdelu " powiedzmy "wbijanie gwoździ "
Za rok pracownik znów ma darmowe wakacje , wraca i pokazuje fakturę :
- wyżywienie 200 zł
- nocleg 1000 zł
- wycieczki 200 zł
- wbijanie gwoździ 6000 zł
- naprawa młotka 5000 zł
piątek, 16 stycznia 2009
Madrosc zyciowa Bacy
- Przykro mi, baco, ale macie raka.
   Baca zasępił się, pomyślał, podrapał po głowie i pyta:
 - Doktorze, a nie możecie mi napisać, ze mam łejds?

  - ..? No, ale dlaczego baco? - pyta zdziwiony doktorAIDS

 - Ano, po pirse, to bede pirsy we wsi co ma łejds, po wtóre, to bede
 miał pewność, ze po mojej śmirci mojej baby żaden nie rusy,a po czecie,
 to chciałbyk zobacyć mordy tych, co juz jom rusali...

środa, 07 stycznia 2009
Zawieranie znajomosci
Rżewski stoi na balu. I pali papierosa, bacznie patrząc na kobiety. Wtem podchodzi do niego urocza niewiasta.
- Tańczy pan poruczniku?
- Kobieto, ja nienawidzę tańczyć. Stoję to sobie i patrzę na tych wyginających się kretynów...
- A czytał pan może "Wojnę i pokój"?
- Ja?! "Wojnę i pokój"?! Ja nienawidzę czytać! Kiedyś wziąłem w ręce to opasłe g*wno, to myślałem, że sam się zesram, jak przewróciłem pierwszą kartkę, a później...
- A czy podoba się panu Paryż?
- Paryż-sraryż... K*rwa, przecież to popierdzielone miasto! Jak ja nienawidzę Paryża... Bulwary-srary, uliczki-sryczki... Żmierinka to dopiero miasto. I na fortepian n*srać można i k*rewki poobmacywać...
- Poruczniku, a czy...?
- Nie!
- Poruczniku, a...
- Nie!!!
Dziewczyna odwraca się na pięcie i odchodzi.
- Ot, suka, poszła sobie... - mruczy Rżewski. - I znów nie udało się zawrzeć znajomości.

Fortuna
Młodzieniec zapytał starszego wiekiem bogatego mężczyznę o to, jak ten dorobił się fortuny.

Starszy człowiek pogładził palcem drogą wełnianą kamizelkę i rzekł: „Cóż, synu, to był rok 1932, apogeum Wielkiego Kryzysu. Zostało mi ostatnie pięć centów."

„Zainwestowałem te pięć centów w jabłko. Cały dzień spędziłem na polerowaniu tego jabłka, a pod koniec dnia sprzedałem je za 10 centów."

„Następnego ranka zainwestowałem te 10 centów w dwa jabłka, które następnie cały dzień polerowałem, żeby o 17:00 sprzedać je za 20 centów. W ten sposób przepracowałem okrągły miesiąc, pod koniec którego zebrałem fortunę w wysokości 9,80 USD."

„Potem zmarł mój teść i zostawił nam dwa miliony dolarów"
wtorek, 06 stycznia 2009
Na wesolo
Wchodzi facet do domu i widzi, jak pakuje sie jego dziewczyna.
 - Co robisz kochanie?
 - Odchodze od Ciebie...
 - Ale dlaczego?????
 - Bo jestes pedofilem!!!!
 - Mocne slowa jak na dziewieciolatke.
***
Pijak wraca do domu o czwartej nad ranem...
 - Gdzie byles? - pyta zona.
 - Na... czynie.
 - Na jakim czynie?
 - Naczynie, bede rzygal.... ..
***
 Facet postanawia unieszkodliwic swoja tesciowa, udaje sie
 wiec do sklepu po jakies drapiezne zwierze. Niestety, sa jedynie
 pelikany, ale sprzedawca zapewnia, ze ptaki sa w stanie zadziobac
starsza pania w kilka sekund.
 Facet decyduje sie na zakup dwóch sztuk. Po powrocie do
 domu nadchodzi czas próby:
 - Pelikany na stól! - pelikany rozwalaja stolik w pyl.
 Facet, wniebowziety, mówi dalej:
 - Pelikany na krzeslo! - ptaki rozdziobuja krzeslo w drobny mak.
 Nagle wchodzi tesciowa i od progu wola:
 - A na ch   uj ci pelikany?
***
Przychodzi facet do pracy pobity, podrapany itd. Kumpel go pyta:
 - Kto ci to zrobil?
 - Zona...
 - Zona? za co!?
 - Powiedzialem do niej - ty.
 - I za to cie pobila? A jak dokladnie powiedziales?
 - Ona mówi do mnie - juz sie nie kochalismy ze dwa lata...
 A ja do niej: - chyba ty.
***
 Jezeli w malzenstwie dzieje sie zle, to winne sa obie strony: i zona i
tesciowa.
***
Przychodzi facet zadowolony krzyczac:
 - Jozka wygralismy w totolotka pakuj sie!
 - A co wyjezdzamy?
 - Nie, wypierdalaj!
***
Dwoch przyjaciol wybralo sie do baru na drinka. Jeden z nich zaglada do
szklanki i wola do drugiego:
 - Stary! Pierwszy raz widze kostke lodu z dziurka!
Drugi smetnym glosem odpowiada:
 - Malo widziales. Ja z taka zyje od 15 lat...
***
 Sprzeczka malzenska. Zona do meza rozkazujacym tonem:
 - Natychmiast wychodz spod tego stolu!
 - Nie wyjde!
 - Mowie Ci wylaz!
 - Nie wyjde!
 - Wylaz ty tchorzu!
 - Nie wyjde! Chlop musi miec swoje zdanie!
***
 Mąż wraca do domu lekko niewyraźny:
 Ż: Piłeś?
M: No coś ty, ani kropelki
Ż: Przecież widzę, że ledwie stoisz na nogach. Przyznaj się. Piłeś?
M: Nie piłem
 Ż: Powiedz Gibraltar
M: Piłem.
***
Panie graja w golfa. Jedna z nich uderzyla pileczke -
 chciala prosto, poszlo w lewo. Z obserwujacych je panów jeden
zgial sie w pól, wsadzil dlonie pomiedzy uda i wrzasnal. Pani podeszla do
niego:
- Ja bardzo pana przepraszam, ale to bylo niechcacy.
Pan dalej jeczy :)
- Jestem fizykoterapeutka, moze bede w stanie panu pomóc.
Pan nadal jeczy. Pani rozpoczyna masowanie okolic krocza; po chwili pyta:
 - No i jak?
- Bardzo przyjemnie, ale kciuk nadal boli...
***
Malzonkowie wpadaja na dworzec kolejowy, co sil biegna na
 peron, niestety, za pozno. Maz odwraca sie do zony i krzyczy:
 - Gdybys sie tak nie guzdrala, to bysmy zdazyli!
 - Gdybys mnie tak nie poganial, to bysmy krocej czekali na nastepny!
***
Rozmawiaja trzy babcie. Pierwsza mowi:
 - Moj wnuczek bedzie chyba lekarzem, bo ciagle robi lalkom zastrzyki.
Druga
babcia na to:
 - A moj to chyba na ogrodnika pojdzie, bo ciagle w ogrodku  przesiaduje.
Na to chwali sie trzecia babcia:
 - A moj to na pewno zostanie szewcem albo pilotem, bo ciagle wacha klej i
mowi: Ale odlot!
***
Szef do pracownika:
 - Panie Kowalski w tym tygodniu przychodzi pan juz czwarty raz spozniony,
dlaczego?
 - Poniewaz to czwartek.
***
Wraca maz do domu po pracy, w lózku lezy zona cokolwiek
 rozanielona. Maz otwiera szafe i widzi golego faceta, który klaszcze w
dlonie.
 - Co pan tu robi?
 - Mole odganiam.
 - Na golasa?
 - Patrz pan, ciuchy mi zzarly.
***
Pewna młoda amerykanka, przed ślubem, postanowiła skorzystać z
jeszcze przysługującej jej wolności. Wybrała się do Paryża. Na
lotnisku wsiada do taksówki i prosi kierowcę, aby zabrał ją do
 najbardziej wyuzdanego damskiego lokalu. Przyjeżdżają na miejsce. W
lokalu
kłębi się tłum.
Drinki i zwyczajny gwar. Amerykanka jest trochę rozczarowana. Ale
nagle, na scenę wybiega konferansjer i zapowiada:
 - Drogie Panie, przed wami PEPE!!!
Na scenę wbiega facet, ubrany bardzo skąpo. Przed nim stoi
stoliczek, a na nim orzech włoski. Facet, tańczy wywijając penisem i w
pewnym momencie uderza przyrodzeniem w orzecha. Ten rozpada się na drobne
kawałeczki.Panie szaleją. Amerykanka jest zachwycona. Po wielu, wielu
latach, starsza pani postanawia powrócić do miejsc, jakie odwiedziła w
młodości, aby przypomnieć sobie najpiękniejsze chwile. Leci więc do Paryża
i
udaje się do niezapomnianego lokalu. Ta sama atmosfera. Pełno kobiet.
 Konferansjer zapowiada:
 - Drogie Panie, przed wami PEPE!!!
Amerykanka jest bardzo podniecona. Czyżby ten sam PEPE!
 Rzeczywiście!!!
Na scenę wbiega starszy facet. Przed nim stolik, a na stoliku orzech
kokosowy.
 Facet rozpoczyna taniec, wywija penisem i nagle... Bach!
Uderza w orzecha kokosowego. Ten zaś rozlatuje się na kawałki.
Amerykanka   szaleje razem z tłumem. To niesamowite!
Kupuje bukiet kwiatów i idzie do garderoby gwiazdora.
- Proszę pana, byłam tu kilkadziesiąt lat temu. Wtedy pan rozbijał orzecha
włoskiego! A teraz, to wprost niesłychane,
wielkiego kokosa!!! Jak pan to może wyjaśnić?!
 - To proste, madame, już nie ten wzrok, co kiedyś!
***
 - Dlaczego programista na umycie głowy zuzywa cala butelke
 szamponu?
 - Bo w instrukcji napisali: nalozyc, splukac, czynnosc powtorzyc.
***
 Jasiek przed slubem bardzo prosil swoja Hanusie, zeby mu sie
 oddala przed slubem.
 - Jasiu, nie oddam ci sie, bo chce byc do slubu czysta jak lilia..., a
poza
tym to po rypaniu zawsze mnie glowa boli...
Muzyka z MusicLib
Criss Angel - Magia jedzenia
Click Here 2 Get Free Comment Pics
Click 2 Get Free Tags
Free Glitter Graphics
Click Here 2 Get Free Comment Pics
Click 2 Get Free Tags
Free Glitter Graphics PustaMiska - akcja charytatywna